niedziela, 31 marca 2013

Rozdział 6

Wesołych Świąt!
Jako że dziś mamy święta a jest już dość późno to chciała bym wam złożyć wspaniałe życzenia wielkanocne.
Za oknami śnieżek śnieży.
Co to, spójrz zajączek bieży?
Komu święta się zmyliły?
To Wielkanoc w środku zimy?
Zmartwychwstały z grobu wstaje.
A tu śnieg na powitanie.
Wiosna drzewa przystroiła
Białym puchem wykleiła.
Cóż! Te święta jak spędzimy.
Alleluja w czasie zimy.
Ale radość w nas wiosenna.
W sercach brzmi nam wciąż Hosanna!
Tak więc dodaje następny rozdział. Mam nadzieję że się spodoba. :*
__________________________________________________________

   Oliwia była już zwarta i gotowa do wyjścia. Leo oczywiście czekał jak zwykle na przed jej domem a Oliwer męczył zmęczoną siostrę prośbami o wyjście z nim po południu na dwór. Oliwia była jednak nie ugięta i tłumaczyła się bratu że jest zmęczona i od razu po szkole będzie odpoczywać.
   Blondynka wyszła z domu i przywitała szatyna miłym uśmiechem.
-Jak tam plecy? -Zapytała..
-Koszmarnie. Jak tam ściągi? -Uśmiechną się chłopak.
-Koszmarnie. Z pół godziny je zmywałam i nic. Na szczęście założyłam bluzę to może nikt nie zauważy. A jak tam twoje odbitki?
-Hmm... zeszły bez problemu. -Uśmiechną się przyjaźnie.
-Co? To tylko ja będę winna jak mnie przyłapią? -Naburmuszyła się dziewczyna.
-Oj spokojnie. Zawsze możesz zwalić na mnie.
-Że jak? -Zezłościła się dziewczyna. Nienawidziła gdy ktoś bez winy ponosił konsekwencje za kogoś czyny.- A niby co takiego zrobiłeś? Napisałeś mi je na rękach czy jak?
-No na pewno nic by się nie stało gdybym nie zasną u ciebie.
-Gdybyśmy nie zasnęli. -Poprawiła go dziewczyna i uśmiechnęła się do niego.
-No co?
-Miło z twojej strony że chcesz to wziąć na siebie, ale zrozum że znienawidzę się jeśli pozwolę ci wziąć wszystko na siebie. Rozumiesz? To wbrew moim zasadom.
-Tak rozumiem, ale gdyż ponieważ też uczestniczyłem w tej jakże zbrodni w razie komplikacji poniesiemy brzemię konsekwencji razem. -Uśmiechną się szatyn.
-Nie odpuścisz, co? -Westchnęła z rezygnacją dziewczyna.
-Nie ma takiej opcji. -Uśmiechną się chłopak.
   Gdy przyszli do szkoły byli bardzo zdziwieni że się nie spóźnili gdyż jeszcze nie udało się im przyjść na czas.Julia wypatrzyła ich z daleka i podeszła do nich załamana.
-Co się stało? Marnie wyglądasz. -Stwierdziła blondynka.
-Byłam tak pochłonięta całonocną rozmową na GG z Michałem że nie zdążyłam się pouczyć a przecież mamy sprawdzian. -Wytłumaczyła ruda. -Teraz to na pewno dostanę jedynkę.
-Oj nie łam się, jakoś to będzie. -Pocieszał ją szatyn.
-Będzie koszmarnie.
-Będzie dobrze tylko zmieńmy temat na mniej dołujący. -Zaproponowała blondynka. -Tak więc jak tam spotkanie z Michałem?
-Oj wspaniale. Jeszcze nigdy się tak dobrze nie bawiłam. Tylko na początku Michał był troszkę zdołowany twoją nie obecnością, ale jak się rozkręcił to było już dobrze. A jak tam twoja randka z Leo? -Na słowo randka oboje spojrzeli na nią z rumieńcem.
-No nie była randka tylko wspólna nauka. -Poprawiła ją jeszcze zakłopotana dziewczyna.
-Tak, tak... Na której byliście tylko wy i kot.
-No i książki. Widzisz. To było spotkanie towarzyskie. Zmieńmy temat. -Zaproponował Leo.
-Co robiliście? Całowaliście się? A może doszło do czegoś więcej bo wyraźnie widzę że Oliwia jest obolała.-Julia naciskała dalej.
-Nie rozumiesz co to znaczy zmieńmy temat Julio?! -Zapytała blondynka wyraźnie zdenerwowana dociekliwością przyjaciółki. -Jeśli już tak bardzo ciekawi cię historia mojego bólu pleców to opowiem ci ją, ale później.
-Dobrze, dobrze. Zrozumiałam. -Uspokoiła ją ruda.
-Co do twojego dylematu to mam pewien pomysł. W prawdzie niebezpieczny ale może zadziałać. -Zmienił temat szatyn. -Oliwia nabawiła się w nocy pewnych literek na nadgarstkach. Myślę że możemy to wykorzystać jako pomoc dla ciebie. Wystarczy że siądziesz na Oliwią a ona będzie od czasu do czasu udawać że się prostuje i w tym samym czasie da ci zerknąć na swoje nadgarstki.
-No dobrze. Co w tym takiego niebezpiecznego? -Zapytała ruda.
-Jeśli nas złapią dostaniemy obie jedynki. -Wytłumaczyła jej Oliwia.-Dlatego ten plan tak średnio mi się opłaca.
-Oj nie pękaj. Będzie dobrze, jestem mistrzynią ściągania. -Uśmiechnęła się do niej Julia.

  •  45 min potem
   -Mówiłaś coś o mistrzyni ściągania!?
-Skąd miałam wiedzieć że Gąbek będzie tak pilnować.
-No i nas przyłapała. Co teraz zrobimy? -Zapytała załamana Julia.
-Co zrobimy?! To ja się ciebie pytam!
-Hee.. To był wasz pomysł!
-To ty nie umiesz ściągać!
-To ty nie umiesz dawać ściągać!
-Że co?!
-Hee...?
-Dobra dość tego! -Wrzasną na nie Leo. -Obie jesteście winne. Dotarło? Jeśli tak to dobrze, a teraz słuchajcie.
-Znowu masz jakiś błyskotliwy plan? Może tym razem już w ogóle wylecimy ze szkoły?! -Wrzasnęła na niego blondynka gdy nagle się opamiętała. -Oj, sorry Leo. Jestem po prostu zła. Nie chciałam na ciebie wrzasnąć. To w końcu nie twoja wina.
-Nic nie szkodzi. -Wybaczył jej chłopak.- Dobrze, a więc słuchajcie. Pójdziecie do pani Gąbek i grzecznie przeprosicie za swoje zachowanie. Nawymyślacie jej że Juli babcia była umierająca i przez całą noc modliła się by nie umierała i nie mogła się uczyć.
-Modliłam się? Serio? Myślisz że na to pójdzie?
-Oczywiście że nie, dlatego same musicie coś wymyślić bo ja umywam ręce. -Za gestykulował Leo.
-Masz jakiś pomysł Jula? -Zapytała blondynka.
-Nie, żadnego. Może lepiej zostańmy przy tej wersji z umierającą babcią,co?
-Skoro tak uważasz.
-No nie, dziewczyny. Na serio?

  • Po lekcjach
   -... no i tak to właśnie było proszę pani. -Zatwierdziła na koniec smutnej opowieści o umierającej babci Julia.
-Oj dziewczyny, dziewczyny. I co ja mam z wami zrobić. Wy na prawdę myślałyście że wam uwierzę. -Przyjaciółki popatrzyły się na siebie ze strachem. -Dobrze, widzę że wam zależy, no ale same wiecie że muszę być konsekwentna jako was nauczyciel. Musze przyznać że wasza historia była tak poruszająca że aż warta zapisania, tak więc umorzę wobec was postępowanie dyscyplinarne i pozwolę wam napisać jeszcze raz juto na ósmej godzinie lekcyjnej. Zrozumiały panienki?
-Oczywiście, Dziękujemy! -Ucieszyły się dziewczyny i wybiegły poinformować Leona o swoim wspaniałym zwycięstwie.
   -Co? Nie wierzę że się wam udało!
-Tak, a to wszystko twoja zasługa Leo. -Uradowane uścisnęły chłopaka.
-Musimy to uczcić! -Zaproponowała blondynka.
-Sorry, ale ja spasuję. Muszę się uczyć na jutro. Jeśli znów obleję to baba nie da mi spokoju.
-No dobrze. -Zgodził się Leo.
-Czyli szykuję się wam kolejny wieczór we dwoje, co?-Powiedziała zadziornie Julia której wyraźnie spodobał się sposób na wywoływanie u swoich przyjaciół zakłopotania.
-Wieczór raczej nie. Może teraz gdzieś wyskoczymy ? -Zapytał Leo.
-Ok, jasne.
    Cała trójka rozeszła się w dwie inne strony. Leo i Oliwia wyskoczyli na miasto a Julia poszła do domu uczyć się na jutro. Jej myśli już nie zaprzątał tylko Michał, ale też była ciekawa co wyniknie z relacji pomiędzy jej przyjaciółmi.
   

niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 5

Najmocniej przepraszam że tak długo. Niestety nie miałam weny. Na szczęście rozdział już jest więc życzę miłego czytania 
_________________________________________

   -Oliwia, czy coś się stało? -Zapytała Kamila widząc blondynkę wyraźnie smutną i rozdrażnioną.
-Nic takiego...
-Oliwer. -Posłała mu porozumiewawcze spojrzenie Kamila.
-Pokłóciła się ze swoim byłym. -Powiedział szatyn.
-Oj, dziękuję że wszystko wypaplałeś! -Podniosła głos zdenerwowana dziewczyna.
-On nadal cię nęka?! -Zapytał ojciec córkę.
-Nie. Przez przypadek spotkaliśmy się w mieście i tyle. To nic takiego.
-Jak by ci się naprzykrzał to zawsze możemy to zgłosić na policję.
-Tato, jest ok. Nic mi nie zrobił.
-No dobrze, ale jak by co to wiesz gdzie przyjść. 
-Tak, tak. -Powiedziała wychodząc z domu.
   Na zewnątrz czekał na nią już Leo. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego i poszli razem do szkoły. Jak zwykle czas mijał im na miłej rozmowie. Unikali tematów związanych z wczorajszymi wydarzeniami.
   Oczywiście pierwszą lekcją była godzina wychowawcza z panią Gąbek.Wszyscy w szkole szanowali straszną, młodą panią od j.polskiego. Znakomicie umiała uczyć mimo swojego młodego wieku.
   Oliwia zasiadła obok Leona gdyż nie było jeszcze osoby siedzącej z nim przed jej przybyciem. Leo oczywiście nie miał nic przeciwko. Nikt nie miał nic przeciwko oprócz jednej osoby. Oczywiście tą osobą była Nina która nie mogła znieść Oliwi obok Leona. Dziewczyna po dzwonku od razu podeszła do siedzących "przyjaciół".
   -A ty znowu tutaj, czy nie dałam ci wystarczająco do zrozumienia byś się od niego odczepiła? -Oburzyła się obecnością Oliwi Nina. Ta nie zwracając uwagi na szatynkę zaczęła konsumować swoją kanapkę. -Hej słyszysz co do ciebie mówię? - Powiedziała wytrącając kanapkę blondynki z jej rąk która wylądowała na ziemi.Oliwia wyraźnie zdenerwowana tym że jej lunch leżał na ziemi wstała gwałtownie i podniosła głos na Ninę.
-Masz jakiś problem! To że cię Leo nie chce nie znaczy że musisz się wyżywać na innych. A to co ci się podoba i ci się nie podoba to możesz zachować dla siebie, a nie ogłaszać wszem i wobec jaka to jesteś nieszczęśliwa bo to ludzi a szczególnie mnie najmniej interesuje. Jak ciebie tak w oczy kole bolesna prawda że siedzę z Leonem to je zamknij i siedź cicho w swojej ławce a nie po ludziach chodzisz i im kanapki z rąk wytrącasz bo nie można zjeść gdy ty "jaśnie pani", "wielka dama" mówisz. Powiem ci że jesteś największą, samolubną diwą jaką kiedykolwiek napotkałam a uwierz mi poznałam wielu ludzi i jeszcze takiej pustej lali nie poznałam. Weź się ogarnij!
-Jesteś jakaś pojebana. Idź się leczyć.
-Bo co? Bo powiedziałam ci prawdę?! Prawda w oczy kole!? -Blondynka się roześmiała. - Lepiej zniknij mi z oczu. Nie jestem dziś w nastroju.
   Nagle zadzwonił dzwonek. Nina nic już nie mówiąc usiadła do swojej ławki. Ludzie zaczęli szeptać.
-Nie uważasz że trochę przesadziłaś? -Zapytał Leo.
-To ona od początku coś do mnie miała. Ja się tylko bronię.
   Do klasy weszła pani Gąbek i zaczęła lekcję. Leo już nic więcej nie mówił a reszta lekcji minęła w miarę spokojnie.
   Julia chociaż był początek tygodnia zaprosiła ludzi na pizze, oczywiście uwzględniła też w zaproszeniach Michała i jego przyjaciół. Oliwia nie miała ochoty przyjść i to nie tylko dla tego że jutro mieli sprawdzian. Nie chciała widzieć Michała. Wiedziała że Juli się on podoba więc dała jej wolną rękę co do niego. Zamiast wieczoru spędzonego w towarzystwie Juli i Michała miała wieczór spędzony w towarzystwie Leona i książek.
   -O czym tak zawzięcie myślisz? -Zapytała Oliwia chłopaka.
-O Juli i Michale. Chyba naprawdę się jej podoba.
-Ta, bo kto nie leci na młodą gwiazdkę muzyki. -Uśmiechnęła się do niego Oliwia.
-No nie wiem, muszę pomyśleć. No może.... Ja. -Odwzajemnił uśmiech chłopak.
-Na serio? Nigdy nie podobała ci się żadna dziewczyna z jakiegoś zespołu?
-No może jak miałem z 8 lat to słuchałem Dody.
-Na serio? -Roześmiała się dziewczyna.
-A co w tym złego? -Bronił się chłopak.
-Nie wiem. W sumie... ja też jej słuchałam. -uśmiechnęła się blondynka. Chłopak tylko odwzajemnił uśmiech. Jego serce zabiło szybciej widząc pierwszy raz od kilku godzin szczery uśmiech dziewczyny.
-Naprawdę cieszę się...
-Hm?
-Cieszę się że mogłem poprawić ci humor. -Uśmiechną się znowu szatyn a blondynka go odwzajemniła.
   -No dobra, jutro też jest dzień i sprawdzian zbliża się ogromnymi krokami. Naprawdę świetnie mi się z tobą rozmawia, ale jeszcze lepiej by było jak by mi się z tobą równie dobrze uczyło.
-Ta... Lepiej przeróbmy te kilka rozdziałów i będę się zmywać.
-Nom... Ok. -Uśmiechnęła się dziewczyna i razem usiedli do książek.
   Nastolatki uczyli się tak długo że aż zasnęli z nosami w książkach i to dosłownie. Niechcący Leo został na noc u Oliwi. Dziewczyna leżała na łóżku opierając czoło o otwartą książkę, prawą rękę trzymała na drugiej a lewą na trzeciej książce. Leo nie był lepszy ponieważ on zasną przy stole opierając się policzkiem o otwarty podręcznik. Oczywiście gdy budzik zadzwonił oboje oderwali się od książek a na poszczególnych częściach ciała odbił im się druk z podręczników. Spojrzeli na siebie i zaczęli się głośno śmiać.
-Jak ty wyglądasz! -Roześmiała się dziewczyna.
-Lepiej popatrz jak ty wyglądasz! -Roześmiał się chłopak. -Pani Gąbek oskarży cię o ściąganie.
-No, ciebie też. -No i znowu wybuchli śmiechem.
   -Co się tutaj dzieje! Jest tak rano a tu wam śmieszno jak w kabarecie. Ludzie chcą spać...! -Wydarła się Kamila.
-Przepraszamy, już nie będziemy. -Odpowiedział ocierając łzy ze śmiechu Leo.
-Tak, nie będziemy, ale tylko spójrz jak on wygląda a od razu poprawi ci się humor.
-No nie, lepiej spójrz na nią a pękniesz ze śmiechu.
   Kamila spojrzała na dwójkę niewyspanych, obolałych, nieprzebranych, śmiejących się brudasów.
-Ta... widzę, tylko to że twojemu koledze Oliwio się troszkę przysnęło i teraz pójdziecie oboje do szkoły nie wyspani i obolali. Leo, może lepiej pójdź do domu się umyć i przebrać. Macie jeszcze półtorej godziny do wyjścia z domu do szkoły.
-Dobrze. -Powiedział Leo wstając od biurka. -To do zobaczenia. -Pożegnał się Leo i wyszedł z jej pokoju a za nim zamknęła drzwi Kamila.
   Oliwia odprężona lecz obolała zaczęła sprzątać walające się książki po pokoju. Już nie mogła się doczekać ponownego spotkania z ów młodzieńcem.