piątek, 24 maja 2013

Rozdział 7

Przepraszam że tak długo, Nie miałam weny, ale już jest i obiecuję że na następny rozdział nie będziecie musieli czekać tak długo. 
Miłego czytania!
______________________________________________________

  Oliwia i Leon wyszli ze szkoły i od razu skierowali się do kawiarni w centrum miasta.
   Blondynkę doszły słuchy że niedawno otworzyli nową kawiarnię i podobno podają tam najlepsze ciasto w mieście. Oliwia nie mogła odpuścić sobie takiej okazji na spróbowanie ciasta które wszyscy tak chwalą.
   Zapowiadało się na opady śniegu a wiatr był zimny i wcale nie chciał ustąpić wiośnie co już zaczęło denerwować Oliwię która nienawidziła zimy jak nic na świecie.
   Chłopak popatrzył na zmarzniętą i zamyśloną twarz blondynki która zdenerwowana niesprzyjającą pogodą przyśpieszyła kroku by jak najszybciej znaleźć się w cieplutkiej przytulnej kawiarni.
   Dziewczyna czując jego wzrok na sobie obróciła głowę w jego stronę i uśmiechnęła się na co chłopak odpowiedział tym samym.
   Chłopak zmierzył ją wzrokiem i spostrzegł że blondynka nie była za ciepło ubrana.Miała na sobie krótką białą kurtkę która była zbyt cienka jak na taką pogodę. Spod kurtki wystawała gruba różowa apaszka. Ubrała także cienkie dżinsowe spodnie a do tego białe kozaki i puchate białe nauszniki. Na swoje dłonie w tej chwili wsunęła różowe rękawiczki które także nie wyglądały na ciepłe.
   -W coś ty się ubrała? -Zapytał trochę zatroskanym a trochę rozbawionym głosem Leon.
-Zamknij się, idź przed siebie i na mnie nie patrz. -Zawstydziła się Oliwia tym że chociaż wiedziała bo oglądała rano pogodę że będzie zimno to ubrała się jak na jesień.
-Nie za gorąco ci? Trzęsiesz się jak galareta. -Zakpił chłopak.
-Haha, bardzo śmieszne. A ty za to wyglądasz jak bałwan. Nie za zimno ci. -Odpłaciła się tym samym blondynka.
-Przynajmniej nie jest mi zimno. -Sprostował a następnie zdjął swój szalik i opatulił nim szyję dziewczyny. -Proszę. Powinno być lepiej.
-Dziękuję. -Zdziwiona dziewczyna popatrzyła na niego z niedowierzaniem a następnie wtuliła się bardziej w ciepły szalik. Wyczuła bardzo przyjemny zapach perfum chłopaka. Nie mogła się powstrzymać i zaciągnęła się nim.
-Co tak wąchasz mój szalik? -Raptownie blondynka spiekła buraka. -Śmierdzi? -Zapytał zażenowany.
-Nie. To nie tak. -Zaczęła raptownie dziewczyna gestykulując przy tym. -Po prostu masz bardzo ładne perfumy. -Chłopak uśmiechną się do niej ona widząc to odwróciła zażenowana wzrok i powiedziała w pośpiechu. -W każdym razie. -Dziewczyna chwyciła go za rękę. -Chodźmy, to już za zakrętem.
   Chłopak popatrzył na nią zdziwiony. Nie spodziewał się czegoś tak śmiałego po Oliwii. Nie odtrącił jej ręki, lecz złączył jej palce ze swoimi i pognał z nią do kawiarni.
   Kawiarnia była zatłoczona co w ogóle nie zdziwiło dziewczyny. Spodziewała się takich tłumów w końcu serwowali tu najlepsze ciasto w mieście.
   Leon wypatrzył z daleka w samym rogu kawiarni wolny stolik. Widząc jakąś zbliżającą się do niego parę pognał dalej trzymając Oliwię za rękę w stronę stolika i szybko go zajął. Para widząc to oddaliła się zrezygnowana a Leon tańczył w duchu taniec szczęścia.
   Oliwia uśmiechnęła się do niego a następnie zdjęła kurtkę i powiesiła ją na krześle, chłopak zrobił tak samo. Chwycili za menu i zaczęli wybierać.
-Co zamawiasz? -Zapytała nie odrywając wzroku od menu.
-Nie wiem. W sumie to naszła mnie ochota na herbatę owocową.
-Hmm... Tylko tyle? -Oliwia zmierzyła go wzrokiem.-Ja prułam przez śnieżycę, cienko ubrana przy minusowych temperaturach a gdy wreszcie dotarłam do wyznaczonego celu to mój towarzysz oznajmia mi że zamówi tylko herbatę. Równie dobrze mógł ją wypić w domu. -Pomyślała Oliwia a na jej twarzy było widać grymas niezadowolenia. Leon na szczęście wychwycił mimikę twarzy swojej towarzyszki i szybko zareagował. -Mówiłaś coś o tym wspaniałym cieście.
-Tak, z tego co słyszałam jest naprawdę dobre.
-Skoro tak mówisz to może ja też je zamówię. -Po chwili namysłu wstał i powiedział. -Idę złożyć zamówienie. Chcesz tylko ciasto czy coś jeszcze ?
-Możesz mi wziąć jeszcze herbatę. -Uśmiechnęła się.
-To może melisę na uspokojenie?
-Uważasz że jestem nerwowa? -Oburzyła się dziewczyna.
-Nic nie mówiłem. To owocowa tak? -Blondynka tylko kiwnęła głową i już go nie było. Po kilku minutach wrócił z ciastem a potem kelnerka przyniosła im herbaty.
   Blondynka patrzyła na ciasto jak na ósmy cud świata. Wzięła łyżeczkę w rękę, nabrała trochę ciasta i zaczęła się nim delektować. Nagle uśmiech i rozmarzenie zniknęły jej z twarzy. Wzięła kolejny kęs, ale jej mina nadal się nie zmieniła.
-Co jest? -Zapytał Leon który brał już kolejny łyk herbaty malinowej.
-Żadna rewelacja. Zwykłe ciasto. A tak je wychwalali.
-Rozczarowana? -Podniósł jedną brew Leon i spojrzał na nią oczekując na odpowiedź.
-Taa... Mogło by być lepiej.
-Jak chcesz to możemy jeszcze polecieć na pizze, spokojnie zdążymy.
-Niee. -Przeciągnęła Oliwia. -Tak jest dobrze. Liczy się dobra atmosfera, co nie ?
-Święte słowa. -Uśmiechną się Leon.
   Siedzieli i rozmawiali w kawiarni przez następną godzinę. Dłużej nie mogli bo musieli już zamykać. Na dworze wieczorem robiło się coraz jaśniej. Takie wieczory robiły Oliwii nadzieję na lepszą pogodę.
   Leon odprowadził Oliwię do domu przez całą drogę nie puszczając jej ręki.